poniedziałek, 30 maja 2016

Nie dam rady

Trochę nie wierzę, że piszę tego posta. Zajęło mi miesiące, żeby dojść do tego wniosku, ale w końcu musiałam się na to z przykrością zdecydować. Mogłabym napisać tylko, że zawieszam, ale wolę to wyjaśnić, bo czuję się to winna czytelnikom. Ale jeśli nie trzeba Wam osobistych wynurzeń – nie czytajcie dalej.
Zawsze, od kiedy pamiętam, kochałam pisać, ale nigdy nie wyszłam dalej niż poza parę rozdziałów. Póki nie zaczęłam pisać „Ellie”, 3,5 roku temu. Aktualnie czuję się dumna, że przynajmniej to doprowadziłam do końca… choć myślę, że obecnie zmieniłabym jeszcze trochę zakończenie. Ale nie teraz.
Ale wypalam się mniej więcej w połowie innych projektów. Nie dają mi radości, chcę tylko skończyć i myślę o kolejnym opku, które chciałabym pisać. Przy poprzednim myślałam o Nightingale. Przy Nightingale zaczęłam pisać nieambitny ficzek i, ech, daje mi on o wiele więcej radości. Ciągnę te projekty na siłę, bo już tak niewiele do końca, bo jestem to winna, ale nie jestem z efektów zadowolona. O ile w „Ellie” zmieniłabym tylko zakończenie, to kiedy myślę o drugim moim opowiadaniu, wzięłabym z niego tylko jeden wątek i trochę scen, opisów uczuć.
Co do Nightingale mam mieszane uczucia. Uważam, że wątek Diany, taki, jakim miał być, jest zupełnie w porządku, ten Lowri jest zbyt skupiony na uczuciu. Wszystko rozwija się zbyt szybko. Lukas jest płaski. Sam w sobie (ten wątek, nie Lukas) nie jest zły, ale musiałabym go obudować jakąś fabułą i życiem postaci. Wątek Marigold napawa mnie wstrętem i możliwe, że jakbym nie miała teraz jej rozdziału do napisania, jeszcze bym to ciągnęła. Nie chodzi o to, że założenia są złe, są dość kliszowe, ale chyba lepsze od wątku Lowri, po prostu nie umiem tego sensownie uciągnąć na aktualnym etapie i zwyczajnie nie chcę. I nie wiem, czy moje sądy co do tego opowiadania są obiektywne.
Miałam już dłuższą fazę wstrętu do tego opka, minęła mi chwilowo, trzasnęłam wtedy parę rozdziałów od razu. Ta jest druga i nie wygląda na to, żeby zmierzała do końca.
Bardzo chciałam dokończyć opowiadanie ze względu na Was, ale zdałam sobie sprawę, że dawanie wam czegoś wymęczonego na siłę nie byłoby lepsze, byłoby brakiem szacunku.
Oczywiście mogę opowiedzieć, jeśli ktoś chce, jak to się miało dalej potoczyć. Mam trochę napisanych scen (głównie Lukas-Lowri), mogę udostępnić. Nie zamierzam porzucić tego opowiadania, chciałabym je w przyszłości dokończyć, ale obecnie to jest dość odległa przyszłość. Może kiedy będę umiała pisać lepiej. Bo wiem już, jakie błędy najczęściej popełniam. Bo pisanie było dla mnie w dużej mierze funkcją terapeutyczną, może teraz, kiedy już w dużej części ją spełniłam, będę mogła dać mu od siebie coś więcej.
Jestem rozczarowana, że nie dałam rady tego skończyć. Ale przypuszczam, że bardziej byłabym, pisząc na siłę.
Myślę, że będę pisać, tęsknię za tym już po paru tygodniach przerwy, ale rzeczy… na pewno krótsze. A pewnie też mniej ambitne. (Nie żeby moje opcia były szczytem ambicji). Ale z innymi rzeczami chyba powinnam dać sobie spokój. Może nie pisałam tak dużo, ale czuję się w jakiś sposób wypalona. Potrzebuję przerwy, może przemyślenia.
Dziękuję Wam za wszystkie komentarze, za to, że byliście. Uwielbiam Was.